Za co kocham mój aparat fotograficzny

Kocham

Wszystkie nowiutkie Canony i Nikony są wadliwe. Soniaki też. I Fuji, Panasoniki, a nawet Pentaxy!

Przeczytaj pierwszy z brzegu test jakiegokolwiek aparatu, a zrozumiesz o co mi chodzi. Z niezrozumiałych dla mnie powodów testerzy za punkt honoru stawiają sobie sprokurowanie listy wad aparatu. Pół biedy, gdy niedoróbki są bezdyskusyjne, ale jeśli ktoś pisze, że “słabą stroną aparatu jest brak zasilania przez USB” to szlak mnie trafia!

A czy nie lepiej skupić się na pozytywach? Czy nie lepiej nieść miłość i szerzyć pokój na świecie? (I rock’n’roll oczywiście 🙂 )

Z uśmiechem na twarzy i z ciepłem w sercu spisałem 6 zalet, za które kocham mój aparat fotograficzny.

Szybki i bezbłędny autofocus.

Jeśli czegoś totalnie nie spieprzę, to jestem w 100% pewny, że mój ukochany aparat złapie ostrość. I w dodatku zrobi to szybciej niż mgnienie oka (około 0.1 sekundy jeśli wierzyć instrukcji obsługi).

Pewnie nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby pisać o autofokusie gdyby nie moje aparaty, których dawno się pozbyłem. Pamiętam jak dziś moje walki z back/front fokusem, grzebanie w mikroustawieniach, wizyty w serwisie i wyrywanie włosów z głowy.

Teraz moje życie jest piękniejsze, a zdjęcia ostre 🙂

Ekran jak trackpad.

W zamierzchłych czasach punkt ostrzenia wybierałem bardzo nieporęcznym joystickiem. Jakoś nigdy mój kciuk nie był wystarczająco zręczny, żeby ustawić ten punkt, o którym myślała głowa. Pewnie z tego powodu tak popularny wśród fotografów jest sposób na używanie tylko środkowego punktu i przekadrowywanie po wyostrzeniu.

Mój ukochany aparat nie ma głupiego joysticka, a punkt ostrzenia mogę ustawić macając kciukiem ekran, nawet wtedy, gdy jest wyłączony, a ja zaglądam do wizjera. Ekran działa tak, jak trackpad w laptopie.

Poezja!

Jednoręki bandyta

Taki już jestem dziwny, że lubię obsługiwać aparat jedną ręką, szczególnie na spacerze czy wycieczce w góry gdy drugą rękę mam zajętą (bo trzymam w niej niezbędne kamyczki uzbierane właśnie przez moją córkę).

Mój aparat da się włączyć i wyłączyć jedną ręką, a wiele guzików i pokręteł powoduje, że każdą ważniejszą funkcję mam na skinienie jednej ręki.

Guzik Autoekspozycji

80% zdjęć robię w trybie M nie dlatego, że jestem “profesjonalny”, ale dlatego, że nie lubię, gdy aparat za mnie decyduje.

Goście pstrykający w trybach automatycznych (głównie w trybie A jak wynika z publikacji Centrali Światowego Instytutu Do Spraw Badań) tłumaczą, że nie ma czasu na kręcenie gałkami czasu i przysłony, szczególnie gdy panna młoda wyszła z ciemnego kościoła na pełne słońce.

Niech im będzie.

Ja jednak upieram się przy M, szczególnie że w moim ukochanym aparacie mam magiczny guzik Autoekspozycji. Gdy go przycisnę w trybie manualnym aparat zmienia przysłonę i czas tak, jak zrobiłby to automat. Niezły punkt startowy. A jeśli widzę, że zdjęcie jest nie tak naświetlone jakbym chciał, to kilka klików gałkami czasu i przysłony i już jestem w domu.

Zebra

W wizjerze mojego ukochanego aparatu na żywo widzę, które miejsca na zdjęciu będą prześwietlone, bo biega po nich zebra 🙂 Parę klików przysłoną albo czasem, żeby pozbyć się zebry i już wiem, że zdjęcie będzie “dobrze” naświetlone zdjęcie.

Zebra to genialny wynalazek. Do tego stopnia, że przestałem używać histogramu i wyłączyłem automatyczny podgląd zdjęcia po jego zrobieniu. Po co mam sprawdzać histogram, jeśli wiem, że zdjęcie jest dobrze naświetlone? Po co mam podglądać, jak wyszło, skoro tuż przed naciśnięciem migawki widziałem je w wizjerze?

Nie wiem czemu zebra wylądowała na 5 miejscu. Powinna być na pierwszym!

Iso i balans bieli na gałkach

Bardzo lubię zmieniać ISO balans bieli kręcąc gałkami. Pokrętła są znacznie szybsze niż wchodzenie do menu i wielokrotne przyciskanie guzików.

Niby mała rzecz, a bardzo mnie cieszy 🙂

Teraz Twoja kolej. Za co Ty kochasz swój aparat? Proszę napisz mi w komentarzu. Założę się, że zalety Twojego aparatu będą całkiem inne, nawet jeśli mamy ten sam aparat 🙂

PS. Mój ukochany aparat ma wiele wad, ale dziś o nich nie pisałem. Ty też się powstrzymaj od szukania dziury w całym i w komentarzu napisz koniecznie tylko o zaletach 🙂

Wyzwalanie lampy z aparatu

08-09-26-102

Dostałem takiego maila:

Witam,
Od jakiegoś czasu zacząłem się interesować fotografią, stale staram się pogłębiać swoją wiedzę. Obejrzałem mnóstwo filmów Pana autorstwa i myślę, że jestPan odpowiednią osobą która może mi pomóc. Bardzo zainteresowała mnie technika strobist (CLS?) i ciężko mi znależc odpowiedz na moje pytnie. Posiadam Nikon d3300 i lampe błyskową Yongnuo 560 II. Chodzi mi o to, czy mozna zrobić zdjęcie portretowe modelki wyzwalajac lampe YN lampa wbudowana aparatu, w ten sposob, zeby na zdjeciu zostal zarejestrowany tylko błysk z lampy YN. Czy tak sie da? Czy trzeba wyzwalac lampe jakims wyzwalaczem i jesli tak, to czy takei wyzwalacze sa dedykowane do poszczegolnych modeli lamp? I jesli nic z tego co posiadam nie stworze, czy mogly Pan mi polecic jakis wyzwalacz z lampa w rozsadnej cenie. Na allegro jest tego tyle, ze jestem zielony.
Pozdrawiam

Odpowiedziałem tak:

Dzięki za dobre słowa o mojej działalności internetowej 🙂

Na 99,9% lampy Yongnuo 560II nie da się wyzwolić lampą na aparacie tak, żeby błysku wyzwalającego nie było widać. Lampa błyśnie dokładnie w momencie błysku wyzwalającego, nawet gdy włączysz tryb wyzwalania ignorujący błyski pomiarowe TTL (ten tryb nazywa się chyba S2).

Możesz jednak zrobić coś innego. Jeśli ustawisz moc lampy na aparacie na bardzo małą, a Yongnuo na dużą, to błysk wyzwalający będzie na zdjęciu prawie niewidoczny.

A jeśli ciągle będzie Ci ten błysk przeszkadzać, to zasłoń lampę na aparacie kawałkiem folii aluminiowej w taki sposób, żeby całe światło z lampy odbiło się od folii w kierunku sufitu.

Albo jeszcze lepiej zrób z czarnego papieru rurkę, nałóż ją na lampę aparatu i skieruj w stronę fotoceli na lampie głównej. Pewnie nie zawsze będzie to możliwe, ale taki sposób wyeliminuje całe światło z lampy aparatu.

Ta rurka z czarnego papieru to dokładnie to samo co strumienica (albo jeśli wolisz snoot), tyle, że w wersji mini 🙂 Zamiast papieru możesz użyć innego, bardziej trwałego materiału – napisałem o tym w instrukcji Jak zrobić snoot. Zerknij tam koniecznie.

Jeśli powyższe sposoby Ci się nie sprawdzą, to faktycznie będziesz musiał skorzystać z wyzwalaczy radiowych.

Niestety podobnie jak Ty, jestem z w temacie wyzwalaczy zielony. Kiedyś dawno, dawno temu coś na ten temat wiedziałem, wybrałem sobie wyzwalacz i już więcej do tematu nie wracałem, bo nie było to interesujące. Wtedy wybrałem Pocket Wizardy, a dziś wybór jest znacznie większy i ceny znacznie lepsze.

Jedyne, co mogę Ci poradzić, to studiowanie internetu i szukanie informacji o wyzwalaczach na forach o fotografii.

Koniecznie daj mi znać, czy sposób z folią zadziałał – jestem bardzo ciekawy!

Pozdrawiam,
Jarek Sikora
StudioWPlecaku.pl

PS. O Pocket Wizardach nagrałem też wideo

Sprzęt na wakacje i na rower, zepsuty plecak – podcast

Chorwacki skorpion

Kliknij w trójkącik poniżej, żeby posłuchać Kliknij tutaj

Podcasty nagrywane są w środy o 21:00 przed żywą publicznością, ale ten był nagrany wyjątkowo w czwartek.

Ten podcast ma numer 118 i został nagrany 8 sierpnia 2013.

Subskrybuj podcast na iTunes lub na Androida.

Pawła można zobaczyć na Way to Photos i na syrjus.pl

Sprzęt fotograficzny zrób to sam na rower

Paweł zbiera i konstruuje sprzęt fotograficzny, który sprawdzi się podczas podróży rowerem:

  • małe, dziwne lampy błyskowe bez regulacji mocy
  • plastry miodu ze słomek. Zobacz dokładną instrukcję jak sam możesz zrobić plastry miodu.
  • walizka narzędziowa za grosze
  • statywy zrobione z plastikowych rurek elektrycznych. Paweł zrobił statyw teleskopowy wkładając rurkę o średnicy 22m do rurki 28mm, a końcówki umocnił rurkami aluminiowymi.
  • mleczne butelki PET Paweł wykorzystuje jako dyfuzory (stofeny) do lamp. Napój w butelce kosztuje 3 złote, więc jest to najtańszy dyfuzor na świecie 🙂

Fotografowanie na wczasach w Chorwacji

Jarek opowiada o tym, co się sprawdziło podczas podróży z rodziną i znajomymi do Chorwacji.

W plecaku Jarka znalazły się:

  • 2 aparaty
  • obiektywy
  • 3 lampy
  • statyw
  • laptop
  • kamera + mikrofony

W podróży sprawdziły się:

  • 2 aparaty – na jednym założony był krótki obiektyw, a na drugim długi. Pozwoliło to uniknąć zmiany obiektywów na pylistych i zasolonych plażach Chorwackich
  • mały plecak – skutecznie chronił aparaty przed zapyleniem i solą
  • system mikro 4/3 – gdyby Jarek wziął 2 body Canona/Nikona/…, to prawdopodobnie oba aparaty zostałyby w domu, bo byłyby za duże, żeby brać je ze sobą na plażę. Aparaty mikro 4/3 są małe, więc szansa wzięcia ich ze sobą jest większa.
  • 2 lampy błyskowe. Sprawdziły się podczas fotografowania przyjęcia urodzinowego, które odbywało się już po zmroku
  • laptop z 3 powodów: a) Jarek mógł na miejscu obrobić zdjęcia i pokazać je znajomym. b) zdjęcia były bezzwłocznie kopiowane na dysk laptopa, c) zdjęcia były kopiowane na domowy komputer Jarka za pomocą BitTorrent Sync.
  • pierścienie makro – Jarkowi udało się zrobić zdjęcie skorpiona.

Nie sprawdziło się:

  • obiektywy portretowe 45/1.8 (90mm na pełnej klatce) i 75/1.8 (130mm na pełnej klatce). Przez cały tydzień nie wyjęte z plecaka.
  • statyw – Jarek nigdy nie wyciągnął statywu z bagażnika
  • kamera+mikrofony – jakoś nie było czasu, żeby nakręcić wideo 😉

Paweł sugeruje, że Jarkowa podróż nie była typowo fotograficzna. Na wyprawę poświęconą fotografowaniu zestaw sprzętu byłby zupełnie inny.

Jarek chwali się Smieną, którą dostał w prezencie od swojej mamy.

Kupowanie na Allegro

Pawłowa Rowerowa Podróż Dookoła Świata odwleka się w nieskończoność i Paweł wini proces kupowania na Allegro. Tak na prawdę powinien winić siebie, bo allegro nie ma nic z tym wspólnego 🙂

Jarek poleca kupowanie sprzętu fotograficznego na allegro, bo sprzęt jest drogi i jego właściciele z reguły o niego dbają, więc nawet używany sprzęt jest w dobrym stanie

Jarek żegna swój plecak!

Podczas podróży do Chorwacji zamek błyskawiczny w plecaku Jarka odmówił posłuszeństwa. Plecakowicze na Facebooku natychmiast znaleźli mnóstwo rozwiązań: agrafka, taśma klejąca, krawcowa, zakup igły i nitki, a nawet zakup nowego plecaka.

Jarek nie chce naprawiać plecaka, bo nie ma zaufania do umiejętności krawcowych, a naprawa wydaje się bardzo skomplikowana.

Oczywistym rozwiązaniem jest zakup nowego plecaka, ale Jarek stwierdził, że nie ma na rynku fajnych plecaków, bo sprzęt schowany w plecaku bardzo trudno jest wyciągnąć. Wyciąganie sprzętu z plecaka jest utrudnione, bo trzeba plecak zdjąć z pleców, gdzieś położyć, otworzyć plecak i dopiero wtedy można wyjąć aparat.

A im trudniej dostępny jest aparat, tym mniejsza szansa, że Jarkowi będzie się chciało go wyjąć i robić zdjęcia.

Jarek postanowił, że zainteresuje się torbami fotograficznymi i zrezygnuje z plecaka.

Poszukiwania idealne j torby fotograficznej skończyły się pełnym sukcesem i dowiodły, że nie ma na rynku dobrych toreb fotograficznych. Istniejące konstrukcje mają tę samą wadę, co plecaki: sprzęt w torbie jest trudno dostępny. Dodatkowo większość toreb produkowanych jest z myślą o dużych lustrzankach, a nie o Jarkowych bezlusterkowcach.

I jeszcze jedno: torby są głębokie więc trzeba sprzęt układać warstwami. Na przykład na sam dół można włożyć lampy, potem warstwa obiektywów i na samej górze aparat. Jeśli tak ułożymy swój sprzęt, to wyciągnięcie lampy oznacza najpierw wyciągnięcie aparatu, potem obiektywów i dopiero na samym końcu lampy. To co Jarek ma zrobić z aparatem i obiektywami? Położyć je na chwilę na chodniku???

Jarek postanowił, że zrobi sobie idealną torbę sam.!

Z robieniem torby jest jednak pewien poważny problem: Jarek nigdy nie miał torby fotograficznej i nie ma pojęcia, co się w torbach sprawdza, a co nie ma zupełnie żadnego znaczenia.

Jarek uprzejmie prosi wszystkich Plecakowiczów o podzielenie się w komentarzach poniżej wszelkimi uwagami o torbach fotograficznych.

Jeśli coś przeszkadza Ci w twojej torbie, proszę napisz mi o tym w komentarzu.

Jeśli czegoś w Twojej torbie barkuje, napisz mi o tym w komentarzu.

Jeśli uważasz, że Twoja torba powinna mieć coś jeszcze, napisz mi proszę o tym w komentarzu.

Typ Pawła

Karta mikro SD – Paweł znalazł sposób na przerzucanie zdjęć z aparatu na tablet. Zamiast kupować drogie przejściówki, Paweł kupił kartę mikro SD z adapterem na SD i teraz po zrobieniu zdjęć wkłada kartę ze zrobionymi zdjęciami do tableta i już!

Jarek wtrąca, że jak już się kupuje karty, to warto szukać kart odpornych mechanicznie. Jarek miał już dużo kart SD i jeśli się psuły, to nigdy nie psuła się elektronika, ale zawsze coś się połamało lub odpadło.

Typ Jarka

Jarek bardzo poleca zapisanie się na dowolny kurs fotograficzny, bo to lepsza inwestycja, niż aparat czy nowy obiektyw. Jarek jedzie na Gulf Photo Plus do Londynu, ale każdy inny kurs jest warty swojej ceny.

 

Fotografia na rowerze, Akcja Vivian Maier, baterie słoneczne – podcast

Akcja Vivian Maier

Kliknij w trójkącik poniżej, żeby posłuchać Kliknij tutaj

Podcasty nagrywane są w środy o 21:00 przed żywą publicznością, ale ten był nagrany wyjątkowo w niedzielę.

Ten podcast ma numer 117 i został nagrany 21 lipca 2013.

Subskrybuj podcast na iTunes lub na Androida.

Pawła można zobaczyć na fotokursy.tv i na syrjus.pl

Turystyka rowerowa

Paweł opowiada o sztuczkach, które pomogą Ci wybrać się w podróż rowerową z aparatem.

Metoda na pasie sprawdza się, ale lepiej małą torbę przewiesić przez ramię i przypiąć karabińczykiem do pasa – wtedy można szybko aparat wyjąć.

Sakwa na kierownicę jest jednak najlepszym rozwiązaniem, ale trzeba pamiętać o sakwie, która dobrze

Baterie słoneczne

Paweł teoretyzuje o ładowaniu baterii gdy nie ma dostępu do sieci energetycznej, czyli w podróży rowerowej dookoła świata.

Paweł dokonał badań internetowych i doszedł do wniosku, że tak zwane Power Banki nie sprawdzą się, bo dają prąd o napięciu 5V, a jego bateria w aparacie potrzebuje co najmniej 7.

Paweł zakupił panele słoneczne, które dają napięcie 12V, takie jak zapalniczki w samochodzie. Dzięki temu będzie miał źródło prądu o standardowym napięciu.

Paweł teoretyzuje, bo jeszcze w praktyce nie sprawdził, czy panele zadziałają.

Jarek wspomina o sprytnym urządzeniu przetwarzającym prąd ze standardowych akumulatorków AA na USB zrobionym przez majsterkowo PL.

Jarek upiera się, że jeżdżąc po Europie nie będzie problemu z prądem i taszczenie paneli jest raczej bez sensu.

Akcja Vivian Maier

Niestety nie udało się Jarkowi odszukać filmu, który wywołał całą Akcję. Dlatego poszukaj sobie Vivian na YouTubie.

Jarek opowiada o swoim zachwycie osobą Vivian Maier, opiekunki do dzieci z wielką pasją do fotografii.

Oryginalny „regulamin”:

  • Vivian robiła zdjęcia Rolleiflexem, co oznacza, że nie przykładała aparatu do oka, ale trzymała go na wysokości brzucha i zaglądała do wizjera patrząc w dół. Dzisiaj nie będę używał wizera, ale odchylę wyświetlacz aparatu i będę robił zdjęcia patrząc z góry tylko na wyświetlacz. Gdybym nie miał uchylanego wyświetlacza, to pewnie korzystałbym z wizjera, albo robił zdjęcia na ślepo, trzymając aparat na wysokości pasa.
  • Vivian robiła zdjęcia czarno białe. Przestawię mój aparat na zdjęcia czarno białe. Już na samą myśl czuję pewien niepokój, bo uwielbiam kolory!
  • Vivian robiła zdjęcia kwadratowe – Przestawię swój aparat na 1:1. Gdyby mój aparat nie umiał robić kwadratowych zdjęć, to starałbym się kadrować “kwadratowo” i już na komputerze przyciąłbym hurtowo wszystkie zdjęcia ZANIM w ogóle zacząłbym je oglądać 🙂
  • Vivian robiła zdjęcia obiektywem 50mm – Zabieram ze sobą tylko ten obiektyw. (Tak na prawdę mój obiektyw ma ogniskową 25mm, co w połączeniu z malutkim sensorem mojego aparatu daje ten sam kąt widzenia co 50mm na pełnej klatce). Jeśli z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu nie miałbym jeszcze stałki 50mm, to ustawiłbym zooma w pozycji 50mm i unieruchomiłbym go kawałkiem taśmy, żeby mnie nie kusiło 🙂
  • Vivian była skupiona na robieniu zdjęć, ponieważ chodziła sama, a nie z całą bandą innych fotografów. Dlatego od 20:00 do 21:00 nie będę nikomu przeszkadzał i nie będę łaził za żadnym fotografem. Akcja Vivian Maier to dla mnie okazja do godzinnego skupienia się na tylko jednej rzeczy: na robieniu zdjęć. Za to obiecuję sobie, że przy piwku skupię się na czymś zupełnie innym!
  • Vivian nie miała ze sobą statywów, lamp, obiektywów, zapasowego body i tysiąca innych gadżetów. Tylko jeden aparat. Ja też zabieram tylko jeden aparat – plecak zostawiam w domu.
  • Vivian była ubrana dość specyficznie – miała na sobie zwykle gruby płaszcz, kapelusik i sukienkę, co pozwalało jej zniknąć w tłumie nie wzbudzając podejrzeń osób fotografowanych. Ja też założę gruby płaszcz, kapelusik i sukienkę. Eeeee… albo raczej nie!

Typ tygodnia

Paweł: poleca aplikacje na Androida pomagające w podróży:

OSMAnd – darmowe mapy działające bez dostępu do internetu

World Explorer 360 –  aplikacja pokazująca ciekawe miejsca na świecie.

Jarek: Ustaw się w jednym ciekawym miejscu, skadruj i czekaj, aż pojawią się w kadrze ludzie, których postacie dopełnią zdjęcia. Czekaj cierpliwie!

Ten pomysł Jarek zaczerpnął z prezentacji „How to Talk to Strangers: 7 Tips For Photographing People„.

Paweł Potrafi

Paweł opowiada o swoim nowym projekcie produkowania filmów w podróży. Zerknij na stronę projektu FotoKursyTV w Podróży, być może zostaniesz producentem!

Test Olympus OM-D EM-5 kontra Panasonic Lumix G5

Tylko dla zainteresowanych sprzętem mikro cztery trzecie (m43)!

Na tym wideo porównuję Olympusa OM-D EM-5 z Panasonikiem Lumix G5, a z przegranym żegnam się bezpowrotnie z pomocą allegro 🙂

Jeśli chcesz się z tego nagrania dowiedzieć, który z aparatów ma mniej szumów lub więcej megapixeli, to pewnie to porównanie nie przypadnie Ci do gustu, bo skupiłem się tylko na rzeczach ważnych DLA MNIE!

I pewnie pomyślisz sobie, że jestem trochę dziwny, bo nie obchodzą mnie megapiksele i tysiące ISO. Masz do tego prawo. Mi natomiast zależy na zupełnie czymś innym. Zresztą zobacz sam!

A jeśli chcesz zadać pytanie dotyczące jednego z tych aparatów, zadaj je proszę w komentarzach. Jeśli będę znał odpowiedź, to na pewno odpowiem. A jeśli nie, to na pewno któryś z Plecakowiczów pomoże 🙂

Lustrzanki i bezlusterkowce, szybkość Lightrooma 5, uszkodzenie sensora przy długich czasach, obiektywy fish-eye – podcast

13-06-20-107

Kliknij w trójkącik poniżej, żeby posłuchać Kliknij tutaj

Podcasty nagrywane są w środy o 21:00 przed żywą publicznością.

Ten podcast ma numer 116 i został nagrany 20 czerwca 2013 przed żywą publicznością we Wrocławskim pubie Coloseum Jazz Cafe.

Subskrybuj podcast na iTunes lub na Androida.

Pawła można zobaczyć na fotokursy.tv i na syrjus.pl

Uszkodzenie sensora przy długich czasach naświetlania.

Paweł i Jarek zgadzają się, że wypalenie sensora przy robieniu zdjęć burzy niczym sensorowi nie grozi.

Lustrzanki kontra bezlusterkowce

Paweł pyta Jarka, czemu kupił sobie bezlusterkowca i sugeruje, że ceny lustrzanek i bezlusterkowców są zbliżone, tak samo ich wielkość. Jarek zwraca uwagę, że pomimo zmniejszenia rozmiarów samej puszki obiektywy nie zmiejszyły się wcale.

Jarek opowiada, co przywiózł w plecaku i twierdzi, że porównywalny sprzęt oparty o lustro nie zmieściłby się w żadnym plecaku.

Szybkość Lightrooma 5

Jarek w swoich badaniach naukowych wykorzystujących nowoczesne urządzenia pomiarowe z serii CZUJ-2013 nie stwierdza przewagi Lightrooma 5 nad Lightroomem 4 jeśli chodzi o szybkość.

Smart Previews, które były ostatnią nadzieją Jarka na przyspieszenie pracy z Lightroomem nie są zaimplementowane w sposób wygodny.

Smart Previews obsługiwane są nie wprost, ale automatycznie – jeśli Lightroom 5 stwierdzi, że nie widzi oryginalnych plików RAW, to wtedy przełącza się na Smart Preview i nie ma żadnego innego mechanizmu do włączania Smart Previews.

Paweł opowiada o piratach Adobe Photoshop CC, a Jarek sugeruje, że być może po reakcji klientów Adobe zrobi to samo co Microsoft z XBOX One – Adobe wycofa się z decyzji o abonamencie.

Paweł gęsto tłumaczy się, że jego zainteresowanie sprzętem wynika nie z wrodzonego instynktu organisty sprzętowego, ale z tego, że zaczął szukać nowego aparatu.

Publikacja zdęć

Jarek publikuje swoje zdjęcia tylko na Google+ i tylko dla swojej rodziny, bo nie jest profesjonalistą i nie musi publikować nigdzie indziej.

Paweł zastanawia się nad motywacją pokazywania zdjęć i wspomina teczki ze zdjęciami ze swojego portfolio.

Publikowanie na Facebooku bez obrazka, nawet nie związanego z treścią posta powoduje, że „czytalność” posta spada.

Paweł sugeruje, że najpopularniejsze serwisy do publikowania zdjęć na flickrze i na 500px.com. Pawła konto można zobaczyć na 500px.com/syrjus.

I Paweł i Jarek zgadzają się, że publikowanie zdjęć na serwisach w celu otrzymanai opinii o zjdęciu nie ma sensu.

Jarek mówi, że nie wolno zapominać o prezentacji na tabletach i smartfonach.

Typ tygodnia

Paweł wakacyjnie sugeruje, że przed wyjazdem w nieznane miejsce trzeba poszukać zdjęć w przewodnikach i na internecie.

Jarek niestety nie przypomniał sobie, o jaki serwis fotograficzny chodziło 🙁

Jarek ma fisheye-a i bardzo poleca zabawę z tym obiektywem. Paweł mówi, że to słaby typ, bo po tygodniu ten obiektyw Jarkowi się znudzi i zagroził, że za parę tygodni zapyta.

Pytanie Plecakowicza o balas bieli

Odpowiadając na mailowe pytanie Plecakowicza o ustawianie balansu bieli gdy robimy zdjęcia z lampą i innym źródłem światła Paweł mówi, że nie dba o balans bieli, bo robi w Rawach i dopiero na kompie ustawia na oko, no chyba że mu zależy na perfekcyjnych kolorach.

Extra typ tygodnia Jarka: kot jest w kolorze szarym i porówna jego szarość z szarą kartą kodaka.

Wspominamy także o filtrach CTO zakładanych na lampę błyskową.

Paweł i Jarek zgadzają się co do tego, że ustawianie balansu bieli na oko jest znacznie lepsze niż ustawianie na szarą kartę.

 

Fotografowanie burzy, idealny aparat, obiektyw dla początkujących, Lightroom 4 – podcast

DSC_0030-Edit (1)

Kliknij w trójkącik poniżej, żeby posłuchać Kliknij tutaj

Podcasty nagrywane są w środy o 21:00 przed żywą publicznością.

Ten podcast ma numer 115 i został nagrany 12 czerwca 2013.

Subskrybuj podcast na iTunes lub na Androida.

Po nagraniu nastąpiła część nieoficjalna, którą można zobaczyć na YouTubie.

Pawła można zobaczyć na fotokursy.tv i na syrjus.pl

Fotografowanie burzy

Jarek podkrada bezczelnie temat Pawłowi i mówi, że trzeba kadrować tak, żeby nie tylko było widać błysk, ale także kontekst błyskawicy: widoczek, dom, w który uderza piorun, …

Paweł obraża się za kradzież, po czym mówi, że faktycznie nie ma sensu fotografowanie samej burzy bez kontekstu.

Potem Paweł opowiada o swoich przygodach przy pogoni za burzą rowerem i dodaje, że nie ma się co spieszyć.

Opowiadamy też o aspektach technicznych fotografii burz: jaki tryb, jakie iso i przysłonę, jak sobie poradzić ze światłem zastanym, czy piorun może być wypalony czy nie i inne aspekty.

Więcej informacji o fotografowaniu burz.

Idealny aparat

Idealny aparat Pawła to aparat z dużą matrycą, zwykłym pomiarem światła, trybem M i to w zasadzie wszystko. Duża matryca to według Pawła co najmniej średnia klatka 🙂

Jarek chciałby, żeby jego aparat:

  1. jednym przyciskiem ustawiał prawidłowe naświetlenie w trybie M, ale tak, że pomiar byłby punktowy i przyciśnięcie magicznego guzika ustawiałoby czas na +2 stopy. Jarek kierowałby punkcik na najjaśniejszy punkt fotografowanej sceny, przyciskał magiczny guzik i w ten sposób ustaliłyby PERFEKCYJNE parametry naświetlenia
  2. zebra pokazująca prześwietlone punkty na zdjęciu, ale nie po jego zrobieniu, bo to już za późno. Jarek chciałby, żeby zebra widoczna była w wizjerze ZANIM zrobi zdjęcie
  3. histogram, także pokazujący się na żywo, a nie po zrobieniu zdjęcia.

Dwie ostatnie funkcje zaimplementowane są (chyba) w Olympusie OM-D EM-5, a jeśli ktoś zna aparat z magicznym przyciskiem, to niech napisze w komentarzach – Jarek będzie bardzo wdzięczny 🙂

Cykl artykułów o prawidłowym naświetleniu.

Paweł dodaje, że jakby dodać do Zenita sensor, to to byłby jego idealny aparat 🙂

Paweł filozoficznie – Dokąd zmierza fotografia

No comments – trzeba posłuchać!

Projekt Nicka Knighta

Peter Hurley

W międzyczasie czatroom odpowiedział na ankietę, czy wolą szkiełko i oko czy też bardziej serce. Wynik: remis!

Obiektyw dla początkującego

Paweł mści się i kradnie Jarkowi całą wypowiedź sugerując, że dla początkującego najlepszy jest obiektyw kitowy.

Jarek zagryza zęby i rozwija temat. Wspomina też swój artykuł na ten temat: Jaki obiektyw kupić?

Typ Tygodnia

Paweł: przypomina o robieniu filmów i twierdzi, że nagrywanie klipów i sprzedawanie ich w agencjach stockowych może być całkiem dochodowe.

Ich Troje i inne 😉

Chase Jarvis 60

Jarek: nie kupuj Lightrooma 5, bo Lightroom 4 jest super i niepotrzebnie wydasz pieniądze. No chyba że Lightroom 5 okaże się znacznie szybszy od Lighrooma 4 albo nie możesz żyć bez nowych funkcjonalności Lighrooma 5.

Pierścienie makro, stare aparaty, BitTorrent Sync i poziomy fotograficznego zaawansowania – podcast

Kliknij w trójkącik poniżej, żeby posłuchać Kliknij tutaj

Podcasty nagrywane są w środy o 21:00 przed żywą publicznością.

Ten podcast ma numer 114 i został nagrany 6 czerwca 2013.

Subskrybuj podcast na iTunes lub na Androida.

Stare aparaty

Paweł twierdzi, że stare aparaty mają swój urok, szczególnie jeśli leżą na strychu u znajomych. Zdaniem Pawła wykręcony obiektyw może nadać się znakomicie do fotografii makro, a lampa błyskowa ciągle może ciągle być przydatna. Oczywiście nie chodzi o lampki błyskowe wbudowane w jednorazowe aparaciki Kodaka, ale o duże, stare konstrukcje.

Ze starymi lampami błyskowymi trzeba uważać, bo można nimi spalić aparat i Paweł poleca wyzwalacze radiowe (bo one są tańsze???).

Jarek opowiada, jak Michał Dulemba wykorzystał stary aparat fotograficzny jako rzutnik. Za pomocą tego prymitywnego rzutnika Michał wyświetlał dziwne wzory na ścianach, które służyły jako tło dla fotografowanej modelki.

BitTorrent Sync

Jarek opowiada o robieniu kopii zapasowych za pomocą BitTorrent Sync.

Każdy powinien mieć co najmniej 3 kopie zapasowe zdjęć: oryginał, kopia i kopia w innym miejscu niż dwie poprzednie.

Carbonite, którego używał wcześniej Jarek ograniczał pasmo – im więcej zdjęć masz tym wolniej się one wysyłają.

CrashPlan, którego Jarek w tej chwili używa, nie ogranicza w żaden sposób pasma, ale nie można mieć pewności, że pewnego pięknego dnia ta firma przestanie istnieć zabierając ze sobą wszystkie zdjęcia.

BitTorrent Sync to nowy program, który swoim działaniem przypomina DropBoxa, ale nie ma żadnego centralnego serwera, a synchronizacja odbywa się tylko między komputerami.

BitTorrent Sync działa też na NASach – dyskach podłączalnych do sieci.

Jeśli masz zaufanie do jakiegoś swojego przyjaciela, to możesz zaoferować mu część swojego dysku w zamian za miejsce na jego dysku. Słowem kluczem jest tutaj zaufanie, bo pliki (albo w naszym przypadku zdjęcia) nie są szyfrowane, więc złośliwy ‘przyjaciel’ mógłby je sobie przywłaszczyć.

Poziomy fotograficznego zaawansowania

Jarek twierdzi, że profesjonalista to ktoś, kto zarabia na fotografii, a wszyscy pozostali to amatorzy.

Paweł opowiada o regulaminach konkursów fotograficznych, które nie określały dokładnie, co to jest profesjonalista. W pewnym momencie autorzy regulaminu wymyślili, że jeśli ktoś mniej niż 10% swojego dochodu czerpie z fotografii, to jest amatorem – jakiś dziwny ten regulamin 🙂

Paweł woli taki podział:

  1. Początkujący, to taki, który potrafił prawidłowo naświetlić film
  2. Średniozaawansowany umiał dobrać film do warunków pogodowych (Jarek wtrąca uwagę o filtrach nakręcanych na obiektyw), robić zjdęcia na drugą lamelkę (teraz: kurtynę) i zdarzało się, że średniozaawansowany od czasu do czasu zrobił dobre zdjęcie
  3. Zaawansowany panuje całkowicie nad aparatem, jest mistrzem ciemni rozjaśniającym i przyciemniającym fragmenty zdjęcia i panującym nad zdjęciami. Dobra kompozycja też nie jest mu obca.

Jarek próbuje się ustalić, do którego poziomu już dorósł. Paweł ocenia Jarka na 3, ale potem zmienia zdanie, bo przypomina sobie, że kiedyś widział źle skomponowane Jarkowe zdjęcie. W końcu lituje się, odpuszcza Jarkowi kompozycję i przyznaje mu poziom 3.

Później coś idzie nie tak i pojawia się poziom numer 4, ale bez konkretnej definicji.

Poziomy dla fotografii cyfrowej są nieco inne. Dochodzi jeszcze jeden poziom o numerze 0. Ten poziom charakteryzuje się tym, że znajdujący się na tym poziomie zadają pytanie “jaki aparat kupić?”.

Ci, którzy mają lustrzankę sami w swoim umyśle zaliczają siebie do bardziej zaawansowanych, ale zdaniem Pawła lustrzanka nie zmienia poziomu zaawansowania.

Zaawansowani to ci, którzy zakumali, że istnieją zaawansowane techniki i szukają takich technik, oraz potrafią je zastosować w praktyce. Być może też mają swoje własne studio, być może w dużym pokoju.

Plecakowicze na czatroomie odpowiedzieli, że są średnio na poziomie średnio 2.5 i potwierdzili, że umieją się posługiwać trybem M.

Typ Tygodnia

Paweł: Zdjęcia robione przy długim czasie naświetlania i przy udziale odpalanej z palca starej lampy błyskowej. Jeśli lampa jest za mocna, to można ją osłabić za pomocą chusteczki higienicznej.

Jarek: Pierścienie makro. Zamiast kupować drogie i dedykowane obiektywy makro można kupić znacznie tańszy zestaw pierścieni pośrednich. Jarek kupił sobie pierścienie, które mają styki, więc można używać autofocusa. Paweł (słusznie) twierdzi, że autofocus w trybie makro niekoniecznie działa tak, jak się tego chce i zdecydowanie poleca ostrzenie ręczne.

Tomasz Mokrzycki na czacie powiedział “koszmarnie wielka strata światła w porównaniu do szkła makro”. Ani Jarek, ani Paweł nie powiedzieli w tym temacie nic mądrego, oprócz narzekania na cenę obiektywów.

Dziwnym trafem rozmowa zeszła na tematy sprzętowe. Jarek opowiada o tym, że obiektyw i aparat Nikona łapie ostrość dużo wolniej niż obiektyw Olympusa zapięty na aparat Panasonica.

Po nagraniu nastąpiła część nieoficjalna, którą można zobaczyć na YouTubie.

Pawła można zobaczyć na fotokursy.tv i na syrjus.pl

Jaki obiektyw kupić do lustrzanki?

13-05-24-103
Tego typu maile dostaję mniej więcej 3 razy w tygodniu:

Witam serdecznie, zastanawiam się nad kupnem lustrzanki, zdecydowałem się na [aparat Nikona] ponieważ wiele osób mi go poleciły. Chciałbym fotografować wszystkiego po trochu ale głównie portrety i krajobrazy, i tu nasuwa mi sie pytanie do Pana […] jakie obiektywy by mi Pan polecił.

Z góry dziękuje za odpowiedź.

Co to jest 50mm?

Kiedy w 2004 zadałem to samo pytanie doświadczonemu fotografowi zarzucił mnie modelami i parametrami obiektywów. Niestety ani modele, ani parametry w tym czasie nic mi nie mówiły.

Nie wiedziałem co to znaczy 50mm czy 85mm. To znaczy teoretycznie wiedziałem, że 50mm oznacza ogniskową i wiedziałem co to jest ogniskowa, ale nie miałem pojęcia, jakie zdjęcia będę mógł robić taką ogniskową.

Czy obiektyw 50mm pozwoli mi robić szerokie kadry obejmujące rzekę, jezioro, las i pobliskie lotnisko? Czy też raczej będę mógł zaglądnąć tygrysowi prosto w lewe oko.

Wiedziałem też, że 50mm to obiektyw „portretowy”, ale co to w praktyce oznacza?

Pierwszy obiektyw

Nie posłuchałem mojego kolegi i nie kupiłem 85/1.2.

Pewnie z wrodzonego skąpstwa 🙂

Kupiłem najtańszy obiektyw, jaki tylko mogłem znaleźć: kitowy obiektyw Canon 18-55/3.5-5.6.

Podczas trzech miesięcy użwania tego obiektywu stało się kilka rzeczy:

  1. Nabrałem wyczucia i dokładnie wiedziałem, co to znaczy 18mm (szerokie ujęcia) i co to znaczy 55mm (na pewno nie zoom do sprawdzania koloru tygrysich oczu).
  2. Zorientowałem się, że kompletnie nie jestem zainteresowany fotografowaniem krajobrazów i uwielbiam robić zdjęcia mojej córce, co oznacza, że kompletnie nie interesuje mnie szeroki kąt i potrzebuję obiektywu „portretowego”.
  3. Stało się dla mnie jasne, że większość zjdęć robię w domu, a niewiele w pełnym słońcu, więc potrzebny mi był obiektyw o dużym świetle. Portretówka o dużym świetle? Tania? Oczywiście, że kupiłem 50/1.8 – plastik-fantastik!
  4. Gdy już wciągnąłem się na maksa w fotografię, zacząłem czytać wszystko, co wpadło mi w ręce na temat sprzętu i po kilku miesiącach nawet obudzony w środku nocy mogłem recytować parametry dowolnego canonowskiego obiektywu wraz z ilością gwiazdek, wadami i zaletami i oczywiście cenami.
  5. Podsumowując 1. do 4. na pytanie „jakiego obiektywu potrzebuję” potrafiłem sobie odpowiedzieć sam. I moja odpowiedź była znacznie lepsza niż odpowiedź jakiegokolwiek przyjaciela, fachowca czy „Internetowego Profesjonalisty”. Moja odpowiedź była lepsza, bo uwzględniała moje upodobania i mój budżet – nikt lepiej ode mnie nie zna tych parametrów.
  6. Mój pierwszy obiektyw znalazł nowego właściciela, a w moim plecaku zastąpił go Tamron 28-75/2.8. To prawda, straciłem na tej transakcji kilkadziesiąt złotych, ale traktuję je nie jako statę, ale jako inwestycję. Inwestycję we własną wiedzę i doświadczenie.

Kup najtańszy używany zoom

Zdecydowanie nie znam się na obiektywach Nikona i zapomniałem wszystko, co wiedziałem o Canonach. Dlatego nie powiem Ci, który konkretnie obiektyw masz kupić, ale bardzo polecam podejście „kup najtańszy zoom”. Nabierz doświadczenia z tym obiektywem. Przekonaj się, jaki rodzaj fotografii Cię kręci. I dopiero wtedy wybierz swój idealny obiektyw i pozbądź się taniego zooma.

I jeszcze jedno. Gdybym teraz miał wrócić do 2004, to na pewno kupiłbym jakiś używany obiektyw, a im niższa cena, tym lepiej.

Bo po co przepłacać za obiektyw, który i tak zamierzasz sprzedać?

Naświetlenie – metoda Na Głupa – wideo

Nienawidzę trybów automatycznych!

Złośliwi twierdzą, że po prostu nie umiem się nimi posługiwać, ale ja (z wrodzonym sobie uporem) twierdzę, że tryb M rządzi!

W tym wideo pokazuję, jak ustawić prawidłową ekspozycję metodą prób i błędów (znaną też jako metoda na głupa). Oczywiście wszystko to w trybie ręcznym!

A zainteresowanych ustawianiem prawidłowej ekspozycji odsyłam do serii wpisów o ustawianiu naświetlenia.

Miłego oglądania!