Jeśli źle przymocujesz filtr CTO, będziesz żałował (albo nie)

Dziś będzie o dziurze w filtrze Rosco (dotyka to też filtry Lee, ale ja miałem pod ręką Rosco). Czytam ja sobie (bardzo pomysłowy) wpis o mocowaniu filtrów na lampę, gdzie Autor (dla ustalenia uwagi nazwijmy go Robert 😉 ) dużo uwagi poświęca dziurze w filtrze. Ba! Nawet zdjęcie zrobił i opisał. W skrócie Robert przestrzega przed zostawieniem dziury w polu rażenia palnika lampy.

Czytam też komentarz pod wpisem, gdzie Komentujący (nazwijmy go Dariuszem K.) powątpiewa co do znaczenia zatykania dziur w filtrze. Ba! Nawet pisze o tym całkiem sensowny wpis, opisując eksperyment z niebieskim filtrem CTB i posługując się przy ocenie szkiełkiem, gridem i okiem.

Ja do zbadania wpływu dziury na światło lampy, temperaturę barwową i światowy kryzys ekonomiczny postanowiłem wykorzystać pozostającą w moim posiadaniu, zaawansowaną, wykorzystywaną w światowych laboratoriach aparaturę pomiarową.

(Zaawansowana aparatura brzmi znacznie lepiej niż aparat, lampa i Adobe Lightroom, no nie?)

Moje stanowisko pomiarowe składało się z próbnika WhiBal służącego do ustawiania balansu bieli przyklejonego taśmą do szarych drzwi. W pokoju było ciemno, a próbnik oświetlany był lampą Nikon SB-26. Założony był filtr fotograficzny CTO. Raz dziura była poza palnikiem lampy, a raz na palniku.

Dwa wykonane zdjęcia zaciągnąłem do Adobe Lightroom i ustawiłem prawidłowy balas bieli w obu zdjęciach (w Adobe Lightroomie robi się to wciskając klawisz W i wybierając pipetką neutralną szarość na zdjęciu).

Później wystarczyło odczytać wartości Temp i Tint dla obu zdjęć i je porównać.

  • Zdjęcie 1: 2800 i 0
  • Zdjęcie 2: 2850 i -3

Różnica jest, ale niewielka. Przynajmniej na papierze.

I jeszcze ostateczny test: porównanie obu zdjęć.

I co? Widzisz różnicę? Na moim monitorze jest ona widoczna gołym okiem. A czy Twój monitor pokazuje różnicę – napisz nam wszystkim w komentarzach.

Ale z drugiej strony czy ta różnica jest tak znacząca, żeby zawracać nią sobie głowę?

To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Tym bardziej, że próbnika z dziurą używam rzadko – mam własny, ciężko kupiony zestaw filtrów bez dziur.

7 myśli nt. „Jeśli źle przymocujesz filtr CTO, będziesz żałował (albo nie)”

  1. U mnie widać to gołym okiem. Wydaje mi się że taka różnica będzie miała znaczenia dla profesjonalnych zdjęć – ale do profesjonalnych zdjęć nie będzie się stosować filtrów z dziurką 😉 jak dla mnie to do normalnego użytku nie ma znaczenia

  2. Po pierwsze dzięki za odwiedziny. 🙂
    Po drugie, na moim wypaśnym CRT Fujitsu Siemens (tak, to ironia :P) różnicę widać. Pozwolę sobie jednak pozostać przy moim zdaniu. Jest ona tak niewielka, że znaczenia praktycznie nie ma. Dlaczego jestem taki uparty?
    Już pomijam to co napisał mój przedmówca (że profesjonalista użyje filtra bez dziurki).
    Jeżeli jednak używam filtra jako efektowego (np. do oświetlania tła) to te 50K nie robi mi różnicy. Gdy używam do korekcji, to i tak nie jestem w stanie idealnie zgrać go z temp. światła zastanego. Jedyne co by mi mogło przeszkadzać, to rozjaśnienie pewnej partii obszaru oświetlanego przez filtr (a dokładniej dziurkę w nim). Wiem że to brzmi absurdalnie, ale na prawdę na takie sugestie się natknąłem. I właśnie tym zjawiskiem zająłem się w moim wpisie :).
    Cóż – może dla niektórych bluźnię, i jako heretyk powinienem spłonąć na stosie próbników z dziurkami ;), ale jako amator czuję się niewinny :).
    Pozdrawiam serdecznie
    KozA

  3. Darku, w profesjonalnych zdjęciach zwykle używa się kilku lamp, ew lampy i światła zastanego, co w znacznym stopniu niweluje skutki tego, że jedna lampa działa „nieco bardziej” w którąś stronę.

  4. Wchodzę sobie na Twojego bloga a tu taka niespodzianka 🙂 Jarek – czy możesz napisać przy jakim ustawieniu mocy robiłeś pomiary? Sam kiedyś wykonałem podobny eksperyment i u mnie różnice były większe – zastanawiam się teraz czy ustawienie mocy lampy może mieć wpływ ‚błąd’ spowodowany w ten sposób założonym filtrem.

    Może i różnica jest niewielka, może nie wszystkim to przeszkadza. Ja staram się w miarę możliwości dbać o szczegóły. Piszecie o oświetleniu tła przy pomocy takich filtrów – jeśli używasz filtra do zmiany zabarwienia tła przy portrecie na jakiś egzotyczny kolor to nie będzie tragedii….

    Ale załóżmy, że robisz np portret. Nie zależy Ci na 100% zgodności temperatury błysku lampy z temperaturą światła otoczenia. Ambient nie pada bezpośrednio na twarz fotografowanej osoby – i w fotografii którą tworzysz jego rolą jest dość poprawne oświetlenie wszystkiego w około (drugiego planu). Twarz/sylwetkę, będącą częściowo w cieniu chcesz doświetlić lampą błyskową z założonym filtrem.

    Filtry LEE czy Rosco są kalibrowane. Co to znaczy? Przy każdym filtrze masz pewność jaką temperaturę światła uzyskasz po założeniu na lampę.

    Jakie to ma znaczenie w tym przypadku? Portretujesz osobę, tutaj naprawdę liczy się naturalny odcień skóry. Zlecenie chcesz wykonać szybko i sprawnie, osoba której robisz fotografię to zabiegany przedsiębiorca. Nie ma czasu na próbne strzały, lub na powtórki, a może to po prostu jakiś polityk/aktor który będzie przechodził ogólnie dostępnym korytarzem oświetlonym świetlówkami – mniejsza o to, zależy Ci na tym zdjęciu a szans na ponowne wykonanie już nie będzie.

    Czy podczas wywoływania RAW’a nie będzie Ci wygodniej ustawić z góry znaną temperaturę emitowaną przez lampę błyskową? Poprawisz sobie te 200K ‚na oko’, powiesz ‚przecież mam skalibrowany monitor – nie ma problemu’. Ale jak dokładny jest kalibrator Twojego monitora? Czy to model z wyższej półki? Kiedy ostatnio z niego korzystałeś? Czy mógł się pomylić o 500K – pewnie tak. Razem to już 700K. Przygotowujesz zdjęcia do wydrukowania do labu, przy zamawianiu zaznaczasz że wszystko jest ok, że sam skonwertowałeś pliki do profili ich urządzeń drukujących i mają Ci Twoje fotografie wydrukować bez żadnych korekt. Odbierasz odbitki i co widzisz? Coś jest nie tak z barwą tej skóry. Coś nie pasuje – to musi być wina półgłówków z LAB’u – musiało bardzo im się nudzić i nieudolnie poprawili Twoje zdjęcia. Pojawia się kolejny post na kolejnym forum z bezpodstawnymi bluzgami na fotolab.

    Powyższa argumentacja nie przekonuje Cię – podam jeszcze jeden przykład. Filtry LEE to nie tylko filtry zmieniające kolorystykę, w próbniku masz także filtr polaryzacyjny. A do czego można taki filtr zastosować? Często korzystają z niego miłośnicy makrofotografii. Taki filterek zakładają na swoją małą lampkę SB-25, ustawiają na minimalną moc i mają świetne źródło światła (mała lampka blisko fotografowanej muchy jak ogromny softbox, światło jest naprawdę ładne, plastyczne). Lampa błyskowa jest wtedy naprawdę blisko fotografowanego obiektu, a ‚mała dziurka’ źle założonego filtra staje się dość sporym problemem…

  5. A teraz pytanie, co te zdjęcia mają pokazać? Bo jeśli obydwa są z balansem bieli ustawionym przez kliknięcie pipetą, to świadczą po prostu o niewłaściwym wyborze WB przez Lightrooma – po spróbkowaniu pipetą obydwa zdjęcia powinny mieć ten sam neutralnie szary kolor. BTW, tylko drugie zdjęcie ma prawidłowy balans bieli – na pierwszym jest wyraźnie zaniżona zawartość kanału niebieskiego, czyli temperatura ustawiona przez LR jest zbyt niska.

  6. U mnie dolne zdjęcie ma bardziej neutralną szarość bardziej wpada w oko , tło szare bez zafarbów
    Górne (pomiar lewy górny róg)–R203,G204,B198
    Dolne (pomiar lewy górny róg)–R203,G206,B205
    widać różnicę ale myślę że gdyby chciał wydrukować z podpiętym jednakowym profilem , różnica była by chyba widoczna tylko na dobrym labie i papierze profi.. , na papierze Kodak Royal w 100 % różnicy by nie było widać , gwarantuję :):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *