Jak zrobić kolorowe zdjęcia dzieciom przy użyciu filtrów efektowych

Poniższy tekst jest wpisem gościnnym i napisany został przez Zbigniewa Piątka, znanego bywalcom forum Nikona pod nickiem Zbigniew.

Fotografia dzieci to niełatwy temat – nie tylko ze względu na małych modeli, które pozostają w ciągłym ruchu, ale też na fakt, że dla rodziców praktycznie każde zdjęcie własnego dziecka wydaje się być najpiękniejsze. Moje dzieci fotografuję od półtora roku, gdyż akurat są w takim wieku, ale tym razem postanowiłem, że warto spróbować czegoś nowego i wykorzystać strobing, czyli zdalne wyzwalanie lamp błyskowych. Ponieważ niedawno wykonałem wreszcie mocowania filtrów Lee na moje lampy, była doskonała okazja na ich sprawdzenie w boju. Pomysł na sesję był prosty – ma być kolorowo !

Najpierw trochę informacji technicznych. Korzystam z aparatu Nikon i kilku różnych obiektywów – do sesji wykorzystałem Micro Nikkora 60/2.8. Użyłem również dwóch lamp systemowych (SB800 i SB600), którymi steruję błyskiem w systemie CLS. Sterowanie to (nie mylić go z TTL i podobnymi) jest jednym z udogodnień dla użytkowników Nikonów – za pomocą lampy zewnętrznej, sterownika błysku lub poprostu lampy wbudowanej posiadacze aparatów od D80 wzwyż mogą wyzwalać do trzech grup lamp zdalnych, w skład których wchodzić mogą SB600, SB800 i SB900. Dla każdej z tych grup parametry ustawiane są z poziomu body lub lampy (sterownika) zamontowanego na sankach body. O ile nie jest to w pełni profesjonalne rozwiązanie (gdybym zarabiał w ten sposób na życie, korzystałbym raczej z wyzwalania radiowego), doskonale sprawdza się przy mniejszych scenach i w pomieszczeniach.

Tak więc do rzeczy. Do zdjęć wykorzystałem sypialnię, przyjmując, że fotografowane osoby będą na łóżku, które odsunięte będzie od ściany. Za łóżkiem zrobiłem metr przerwy i postawiłem, wstępnie na podłodze, lampę SB600, która miała błyskać na tło. Ponieważ ściany w sypialny są koloru fioletowego, zrobiłem prowizoryczne tło z dużego kawałka szarego polaru, wieszając go w rogach ściany pod sufitem. Z kolei przed łóżkiem ustawiłem na stojaku z parasolką transparentną lampę SB800. Ustawienie to przedstawiam na schemacie poniżej (skorzystałem z pliku udostępnianego przez Kevina Kertza). Na schemacie widoczna jest także po lewej stronie blenda – narysowałem ją celowo, choć nie używałem jej podczas robienia zdjęć. W przypadku części z nich powinna być jednak użyta w celu doświetlenia modeli z drugiej strony (czyli działać jako tzw. fill light).

Po zestawieniu lamp należy jeszcze przed wykonywaniem zdjęć dokonać pewnych ustawień. Obydwie lampy ustawiamy w tryb Remote, natomiast w body wybieramy tryb Commander i regulować będziemy nim odpowiednio moc błysku każdej z lamp. Balans bieli ustawiłem na światło błyskowe, natomiast jakość zdjęć na NEF (czyli RAW w Nikonie). Następnym krokiem jest ustawienie każdego ze źródeł światła:

1) Ponieważ fotografowałem w pokoju, gdzie wpadało trochę światła dziennego, ale też włączone było oświetlenie na suficie, pierwszą czynnością było zadbanie, o wyeliminowanie światła z tych źródeł. Zaczynamy więc od doboru czasu ekspozycji, przysłony i czułości. Parametry te muszą być z jednej strony tak ustawione, aby zapewniały odcięcie światła zastanego, a z drugiej pozwalały na pracę lamp z relatywnie niewielkimi energiami błysku (tak aby niepotrzebnie nie błyskać za mocno). Takimi ustawieniami były w moim przypadku ISO 200, czas 1/100 i przysłona f/3.2. Ponieważ korzystałem z obiektywu 60mm i body z cropem, wartość 1/100 była najdłuższym „bezpiecznym” czasem ekspozycji, natomiast wybrana przysłona dawała mi relatywnie małą głębię ostrości. Dlaczego nie wybrałem ISO 100 ? W tym celu, aby móc w trakcie robienia zdjęć łatwo zmieniać ekspozycję sceny – właśnie poprzez zmianę czułości – zarówno w górę, jak i w dół.

2) Mając ustawione powyższe parametry, włączyłem lampę błyskającą na tło. Sprawdziłem ekspozycję dla kilku różnych ustawień błysku i zostawiłem ją wstępnie ustawioną na 1/8 mocy, co później zmieniałem odpowiednio do zastosowanych filtrów. Każdy z nich powoduje różną stratę energii, co uwzględnić trzeba było każdorazowo przy zmianie koloru. Zanim jeszcze wciągnąłem dzieciaki do zabawy, wypróbowałem, czy tło jest odpowiednio oświetlane. Przypominam, że tło jest koloru szarego – takie jest najlepsze, gdyż przy białym lub czarnym nie uzyskalibyśmy odpowiednich barw.

3) Włączamy lampę na stojaku i ustawiamy również dla niej moc błysku – mniejszą, niż dla tej poprzedniej, gdyż będzie ona bliżej obiektu i nie będzie na niej filtrów, a jedynie parasolka. Warto tutaj również popróbować różnych ustawień stojaka i odległości – w moim przypadku od obiektu do lampy było ponad metr, a sama lampa świeciła nieco z góry i oczywiście z boku. Podczas sesji przestawiałem ją również na drugą stronę, a także zmieniałem wysokość. W szczególności konieczne jest zadbanie, aby powstawało jak najmniej cieni (tutaj pomogłaby wspomniana blenda, której zabrakło).

Wreszcie (a właściwie już, bo minęło z 10 minut od początku zabawy) możemy porobić właściwe zdjęcia. Ustawiając różnie modele, stosując odmienne kolory filtrów i dokonując późniejszego wywołania (dowolny program – Capture One, Lightroom, ACR, itd.) oraz relatywnie niewielkiej obróbki w Photoshopie, otrzymujemy bardzo kolorowe i radosne zdjęcia. Cel chyba został zrealizowany !

6 myśli nt. „Jak zrobić kolorowe zdjęcia dzieciom przy użyciu filtrów efektowych”

  1. „Ponieważ ściany w sypialny są koloru fioletowego, zrobiłem prowizoryczne tło z dużego kawałka szarego polaru, wieszając go w rogach ściany pod sufitem.” …

    ja myślałem, że jestem pomysłowy chłopak… ale Jarku…. skąd miałeś taki kawał polaru? :D:D

    dobry artykuł.. pozdrawiam 😉

  2. @Piotr: Bardzo chciałbym być taki pomysłowy jak Zbigniew Piątek, autor tego artykułu 😉

    Myślę, że Zbigniew miał coś w rodzaju koca z polaru. Mam taki z Ikei, ale w kolorze granatowym. Myślę, że szary też by się w Ikei znalazł.

  3. „Ponieważ korzystałem z obiektywu 60mm i body z cropem, wartość 1/100 była najdłuższym „bezpiecznym” czasem ekspozycji”

    Trochę tego nie rozumiem, czy może ktoś mi to wyjaśnić???
    To ze jest crop jak dla mnie nie robi obiektywu 100mm, myślę że wciąż korzystamy z obiektywu 60mm, ale może się mylę.

  4. Cyt:

    “Ponieważ korzystałem z obiektywu 60mm i body z cropem, wartość 1/100 była najdłuższym „bezpiecznym” czasem ekspozycji”

    Przy lampach to chyba bez znaczenia? Czy mi umknęło że wykorzystywane jest światło zastane?

    Chyba w weekend popstrykam dzieci… pozdrawiam …

  5. co do zdjęc – chyle czoła. co do zasady – jestem przeciwny. jestem przeciwny lampom błyskowym uwazając je za zło konieczne w przypadku fotografowania zwierzat i ludzi (a jesli chodzi o ludzi – to juz na pewno dzieci). swego czasu mój serdeczny znajomy (zawziety fotoamator) marzył o posiadaniu żółwia (teraz to nie problem, ale czasy były inne). gdy wreszcie udało mu się zdobyć zwierzaka oczywiscie zrobił mu sesję fotograficzną. obecnie opiekuje się … niewidomym żółwiem, a biorąc pod uwagę długowiecznośc gatunku zajmie mu to sporo czasu. lampy błyskowe uważaam za zło konieczne, gdyż oczy pomimo pewnych zdolnosci akomodacyjnych nie są przystosowane do przyjmowania tak duzych dawek światła, jakie niosą lampy błyskowe. energia lampy błyskowej pozwala na własciwe naświetlenie obiektu w czasie mniej wiecej 1/1000 sekundy. oznacza to, ze natezenie światła emitowanego przez lampe jest wielokrotnie silniejsze od naturalnego! nie ma takiej mozliwości, aby nie miało to ngatywnego wpływu na nasz wzrok. dlatego jesli wykorzystuje lampe błyskową staram się uzyć możliwie małej jej mocy: stosuję najniższą przysłonę zapewniająca wymaganą głębię ostrości oraz maksymalną wartość ISO zapewniająca akceptowalny poziom szumów matrycy. Kochani: minimum flesza nawet, jesli trzeba bedzie więcej pokombinować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *