Filtry fotograficzne: filtr Lee i jego głęboko skrywany sekret

Napisałem już o filtrach Rosco i o bezpłatnym próbniku. Żeby sprawiedliwości stało się zadość opisuję inne filtry fotograficzne. Dziś filtr Lee.

Ponieważ nie mogłem dostać próbnika filtrów Lee (nie dlatego, że nie są dostępne, ale raczej dlatego, że jestem leniwy) poniższy opis filtrów Lee opieram na zestawie filtrów fotograficznych do lamp błyskowych dostępnym w Polsce za niewielkie pieniądze.

Filtry Lee, podobnie jak filtry Rosco, służą do jednego celu: zmiany barwy światła emitowanego przez lampy. Nakładasz na lampę filtr zielony i już lampa błyska na zielono. Potrzebujesz czerwonego światła? (ciekawe, po co? 😉 ) Wyciągasz filtr czerwony. Kumasz, prawda?

Ale filtrów znacznie częściej używa się nie do barwienia światła (filtry efektowe), ale do zmiany „temperatury barwowej”, jak to się nieładnie mówi w literaturze przedmiotu. Chodzi o to, że na przykład żarówki świecą nie na biało, ale na żółtawo, czego ludzkie oko nie widzi, ale różnica na zdjęciu jest ewidentna. Zakładając filtr żółty (CTO) na lampę błyskową uzyskujemy podobną barwę światła co żarówkowe, co pozwala bezpiecznie mieszać oba źródła światła. O mieszaniu światła lampy błyskowej i światła z żarówek czytaj we wpisie Jak bez trudu robić profesjonalne zdjęcia w pomieszczeniach używając filtra CTO.

Ale do rzeczy, czyli do filtrów Lee.

Powiem prosto z mostu: jak dla mnie filtry Lee nie są ani gorsze, ani lepsze od Rosco. Z mojego punktu widzenia są nierozróżnialne i położone obok siebie wyglądają tak, jakby były zrobione w jednej i tej samej fabryce przez tych samych skośnookich robotników. Pierwsza zmiana: Rosco, druga zmiana Lee.

I pewnie zaraz podniosą się krzyki, że Lee jest lepsze od Rosco pod każdym względem, i że Rosco bije na głowę Lee. I pewnie obie strony mają rację, „bo pod mikroskopem…”

Ale ja nie mam mikroskopu, giętarki i kolorymetru. Ja mam tylko młotek. Dla mnie, kompletnego imbecyla z lampą i aparatem oba filtry nie różnią się niczym.

I Twoje zdjęcia też nie będą wyglądały lepiej tylko dlatego że wybrałeś filtry firmy X czy Y. Owszem, z filtrem na lampie i w pewnych sytuacjach Twoje zdjęcia wyglądać będą lepiej, ale nie będzie to szczególna zasługa wyboru jednego producenta filtrów nad drugim, ale samego faktu, że filtru użyłeś.

Więc jeśli nie ma żadnej różnicy…

Moja rada: nie daj się wciągnąć w święte wojny typu Canon/Nikon. Przestań szukać różnic między filtrami Lee i filtrami Rosco. Po prostu zamów te tańsze czy łatwiejsze do zdobycia i zacznij robić zdjęcia.

Uaktualnienie: Wiele osób pyta, gdzie można kupić filtry. Najprościej jest wejść na allegro, a ja mam swoje od mojego kolegi z firmy fotosoria.pl.

8 myśli nt. „Filtry fotograficzne: filtr Lee i jego głęboko skrywany sekret”

  1. Mam zestaw Lee. Sa OK. Sprzedawane w bardzo porecznych zestawach w formacie A4, z nozykiem.

    Rosco jest chyba bardziej nastawione na oswietlenie sceniczne – na zachodzie Lee mozna kupic w sklepie foto, Rosco nie widzialem.

  2. Dla osób, ktore chcialyby zaopatrzyc sie w próbki filtrów firmy LEE polecam strone http://ltt.com.pl/ Napisałem do Nich maila z prośba o filtry i po tygodniu otrzymałem darmowe próbki 🙂 Jest ich od groma i pasuja na lampy. Bardzo za nie dziekuje 🙂
    Pozdro

  3. Jedynie w przypadku ludzi którzy wykorzystują próbniki filtrów ma znaczenie jakiej firmy one są. Z bardzo prostego powodu-filtry lee są prawie idealnie dopasowane do palnika, rosco są mniejsze.

  4. Mam pytanie do kolegów, bardziej doświadczonych jeśli chodzi o filtry.

    Zamówiłam jakiś czas temu próbnik Lee. Po zrobieniu kilku zdjęc naszło mnie parę pytań, apropo ich wytrzymałości.
    Czasem w życiu każdego zdarza się tak, ze potrzebuje błysnąć lampą pełną mocą. Aby zaspokoić swoją ciekawość zamontowałam filtr z próbnika lee [był to akurat Aurora Borealis] i po 2 pełnych błyskach zauważyłam, iż folia filtrów poddaje się temperaturze [tzn wygina się]. Spróbowałam to samo z innymi [np. CTB] i to samo. Teraz pytanie [bo nie przeprowadziłam jeszcze testu] co się stanie z filtrem, który przeżyje z 40 takich błysków? Stopi się? Tylko pofałduje mocno, straci swoje właściwości? Czy może jest jakiś znany wam sposób [np. ochronna folia] która „przedłuża” życie tych filtrów. Co prawda nie mam zamiaru cały czas błyskać pełnią światła jakie dała lampie fabryka :), ale teoretyzując.. skoro są przeznaczone, aby zakładać je na lampy które jak nie patrzeć emitują ciepło.
    Może ktoś z was już bardziej doświadczonych użytkowników podzieli się spostrzeżeniami 🙂 Z góry dzięki!

  5. Katarzyno,
    właśnie przez 10 minut strzelałem moją sb-26 na maksymalnej mocy bez przerwy z założonym filtrem. Nie zauważyłem żadnych zmian w wyglądzie filtra. Jeśli chcesz, zapraszam na Skype – chętnie zademonstruję.

    Jakiej lampy używasz? Skąd wzięłaś filtry, z którymi masz problem (być może ich sposób przechowywania spowodował zmianę ich właściwości?)?

    Skontaktuj się ze mną przez fotosoria.pl – chętnie wykonam testy, które Cię uspokoją.

Odpowiedz na „BartoszAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *