Archiwa kategorii: Ogólnie

Plecaki Fotograficzne

Co wkładam w plecak fotograficzny lecąc na sesję fotograficzną? Zaglądnij do mojego plecaka fotograficznego i sam się przekonaj.

Pamiętaj przy tym proszę, że często podróżuję samolotem i unikam jak zarazy nadawania sprzętu na bagaż, więc mój plecak nie może być olbrzymi. 

Małym druczkiem

Nie traktuj tego spisu jako ostatecznego zestawu pasującego wszystkim fotografom na każdą okazję.

Przykładowo każdy fotograf ślubny wyśmiałby mój wybór Canon G9 jako aparatu zapasowego. I nie jest to jedyny kontrowersyjny wybór jakiego dokonałem.

Pamiętaj, że moim głównym kryterium jest mała objętość zabieranego sprzętu. Twój priorytet może być zupełnie inny.

Kompletując swój plecak fotograficzny użyj przede wszystkim swojego zdrowego rozsądku.

Co zawiera plecak fotograficzny

Oto mój bojowy zestaw plecakowy. Do plecaka Lowe MicroTrekker 200 wkładam:

  • Aparat Canon 20D
  • Obiektywy – dwa lub trzy, w zależności od zlecenia. Z reguły są to Tamron 28-75 f/2.8, Canon 50 f/1.8, Canon 17-85 f/4-5.6 IS, Sigma 10-20 f/4-5.6
  • 3 Lampy. W zależności od zlecenia zabieram albo 3 sztuki Nikon sb-26 alb 2 sztuki sb-26 i Canon 430EX. Wszystkie z naładowanymi akumulatorami
  • 2 sztuki PocketWizard Plus II – pozostałe dwie lampy odpalane są przez wbudowane fotocele
  • 3 komplety naładowanych akumulatorów do lamp. Używam Sanyo Eneloop 2000mAh – nowa technologia użyta przy wykonaniu tych akumulatorów zapobiega ich samorozładowaniu
  • Aparat Canon G9 – traktuję go jako nawet nie zapasowy, ale jako ostatnią deskę ratunku, gdyby mój leciwy już 20D rozleciał się w czasie sesji. Canon G9 nie poleciłbym jako awaryjnego fotografom ślubnym, ale w moich zastosowaniach czuję się z nim dobrze. Canon G9 ma jeszcze jedną ważną dla mnie cechę: czas synchronizacji z lampami błyskowymi jest mały (1/1000 przy zastosowaniu PocketWizard II), co ułatwia fotografowanie w pełnym słońcu z lampami błyskowymi.
  • 3 snooty (strumienice) na lampy – wykonane domowym sposobem snooty o trzech długościach.
  • Zapasowy akumulator do Canon G9 – ten aparat ma apetyt na prąd, więc potrzebny jest backup
  • Komplet fitrów kolorowych na lampy firmy Rosco – jest to próbnik wszystkich filtrów produkowanych przez firmę Rosco w rozmiarze przez przypadek zgodnym z rozmiarem palnika lamp błyskowych
  • Komplet najczęściej używanych filtrów korygujących barwę światła: ocieplające światło (CTO), niebieskie, zielone i magenta.
  • Próbnik WhiBal do ustalania balansu bieli
  • Karty pamięci do Canon 20D
  • Dwie podstawki pod lampy błyskowe umożliwiające ustawienie lamp na płaskiej powierzchni (podłoga, stół, szafka)
  • StoFen – nakładka rozpraszająca światło nakładana na lampę. StoFen jest małym plastikowym pudełkiem gdy się mu przyjrzeć. I w dodatku na tyle dużym, że wchodzą do niego dwa komplety akumulatorów, więc praktycznie nie zajmuje miejsca.
  • Ładowarka akumulatorów do 20D z kabem
  • iPod – podłączony do sprzętu grającego na planie bardzo poprawia nastrój.

Poza plecakiem

Do plecaka nie mogę niestety schować statywów i parasolek – panowie obsługujących maszyny rentgenowskie na lotnisku traktują parasolki i statywy jako zabójczą broń.

Statywy i parasolki (związane w zgrabny pakuneczek za pomocą Ball Bungees) lądują w moim bagażu nadawanym na lotnisku i podróżują gdzieś w luku bagażowym.

Gdyby parasolki i statywy nie dotarły na czas, to łatwo je zastąpić: znajomi mogą potrzymać lampy, a miękkie światło parasolek można uzyskać na wiele sposobów wykorzystując na przykład duże arkusze papieru – rozwiązanie może nie idealne, ale w warunkach amatorskich całkiem akceptowalne.

Pocket Wizard II

Swoją przygodę z radiowymi wyzwalaczami lamp rozpocząłem, pewnie jak większość szanujących pieniądze, od chińskiej tandety znanej jako Powerty Wizard lub Cactus Trigger. Oczywiście nie byłem z nich zadowolony. Później miałem krótki epizod z Elinchrom Skyport, aż w końcu mój wybór padł na Pocket Wizard II, a mówiąc ściśle Pocket Wizard Plus II.

Pocket Wizard Plus II

Zanim wyjawię Ci, dlaczego PocketWizard Plus II okazał się lepszy niż Elinchrom Skyport powiem tylko, że bitwa o moje względy pomiędzy Pocket Wizard II a Elinchrom Skyport była może niezbyt długa (po jednym miesiącu używania obu systemów Elinchrom Skyport znalazł nowego właściciela), ale za to bardzo zacięta.

Oto przebieg bitwy:

Rozmiar

Im sprzęt mniejszy tym lepszy. Szczególnie, że często latam i cały potrzebny mi podczas sesji sprzęt chcę załadować do małego plecaka, który mogę wziąć ze sobą na pokład. Nadanie bagażu ze sprzętem w środku jest proszeniem się o kłopoty, zwłaszcza gdy leci się przez Frankfurt.

W konkurencji Rozmiar zwycięzcą jest Elinchrom Skyport, którego komplet (nadajnik i odbiornik) zajmuje mniej miejsca niż jeden Pocket Wizard II (a potrzebujesz 2 sztuki).

Skuteczność

Chociaż zdażyło mi się, że Elinchrom Skyport nie odpalił lamp, to obu systemom przyznałbym tu po jednym punkcie. Nieodpalanie dało się łatwo zmodyfikować odchylając antenkę.

Jakość wykonania

Obudowa Pocket Wizard II jest wykonana z bardzo twardego i odpornego na wszystko plastiku, ale wykonana trochę niedbale. W tej klasie cenowej spodziewałbym się raczej jakości zbliżonej do iPoda, a nie aparatu telefonicznego produkcji radzieckiej z początku lat sześćdziesiątych.

Stopka nadajnijka Elinchrom Skyport nie ma śruby dociskowej i łatwo zsuwa się z sanek (przynajmniej mój egzemplarz się zsuwał, doniesiono mi, że inne egzemplarze nie miały tej wady), co było częstą przyczyną nieodpalania lamp.

I jeszcze antenka: W Pocket Wizard Plus II antena jest giętka, długa, gumowa, a przy tym bardzo solidna. Antenki Elinchrom Skyport nie wzbudzają zaufania swoim filigranowym wyglądem, ale to tylko pozory. Jeszcze nie słyszałem, żeby się komuś urwała.

Cena

Elinchrome Skyport: 1 punkt. Pocket Wizard Plus II: minus 3 punkty. Nie wiem jak się to chłopakom z Pocket Wizard II udaje, ale sprzedają to urządzenie za niebotyczne pieniadze. Elinchrom Skyport też nie są tanie (gdy piszę te słowa (listopad 2008) komplet kosztuje 543 zł), ale 178 USD za sztukę (a potrzebujesz co najmniej dwu) to już lekka przesada. Tym bardziej, że 178 USD to cena Pocket Wizard Plus II w Stanach, gdzie wszystko jest tanie jak barszcz. W Europie te ceny są jeszcze wyższe.

Zasilanie

Źródłem prądu w Pocket Wizard II są standardowe baterie AA, takie same, jak do zasilania lamp błyskowych (przynajmniej lamp firm Nikon i Canon), a Elinchrom Skyport wykorzystują „wynalazki”: nadajnik zasilany jest z baterii zegrakowej, a odbiornik z wbudowanych, niewymiennych akumulatorów. Jak taki akumulatorek padnie podczas sesji, to nie możesz po prostu wymienić baterii i kontynuować. Musisz Elinchrom Skyport podłączyć do ładowarki.

Mając Pocket Wizard II nie musisz mieć przy sobie ładowarki i w razie czego możesz wymienić szybko baterie. A ponieważ i tak mam zawsze parę kompletów zapasowych akumulatorów do lamp, to nie muszę do swojego plecaka wkładać niczego nowego.

I jeszcze jedno. Tak, wiem, że bateryjka zegarkowa w Elinchrome Skyport starcza na tysiące błysków i że pojemność akumulatorków jest równie imponująca. Ale w końcu bateryjka padnie, albo zapomnisz naładować akumulatorki. I co wtedy?

Nadajnik/Odbiornik

Nadajnik Elinchrom Skyport jest inny niż odbiornik, a Pocket Wizard Plus II jest urządzeniem pod tym względem uniwersalnym: to samo pudełko może być użyte raz jako odbiornik, a raz jako nadajnik, a przełączenie jest automatyczne. Właściciel jednego nadajnika Elinchrom Skyport i kilku odbiorników będzie bezradny, gdy nadajnik padnie. Posiadacz kilku sztuk Pocket Wizard II po prostu odłoży uszkodzony egzemplarz do torby i wymieni go na inny. Duży plus dla PocketWizarda.

Przy wyborze sprzętu kieruję się dwoma głównymi kryteriami: niezawodnością i rozmiarem, a potem dopiero ceną i innymi cechami. W tym przypadku przeważyła niezawodność.

Gdy kupisz Pocket Wizard Plus II , na pewno będziesz zadowolony. Tym bardziej, że gdy czytasz te słowa, konkurencja wymusiła obniżkę cen Pocket Wizard Plus II. A nawet jeśli się tak nie stało, to chyba warto mieć nadzieję 🙂

Portret na białym tle – część 3 z 3

Dziś część trzecia cyklu o portrecie na białym tle – obróbka surowego zdjęcia w programie Adobe Photoshop Lightroom.

Przy produkcji tego filmu przejęzyczyłem się i popełniłem błąd. Jest mi trochę wstyd, więc skoryguję ten błąd nie tutaj, na samym początku wpisu, ale w dalszej jego części, mając nadzieję, że nie będzie chciało Ci się czytać dalej.

W ferworze walki powiedziałem „…wszystkie obszary, które nie są prześwietlone na kolor czerwony”, a oczywiście miałem na myśli obszary prześwietlone. Co za gafa!

I jeszcze jedno. Wspominam w filmiku też Painta, mając na myśli Gimpa. Nie wiem, skąd mi się to bierze 🙂

Mimo tych wpadek mam nadzieję, że filmik Ci się podobał.

PS. Niejaka dorotakatarzyna zupełnie nie zrozumiała przesłania 🙂 :

No jednak widziałam tam cos śmiesznego, choć fotografem nie jestem. Mianowicie pan zmienił tło na czerwone, pozostały białe plamy, a on je usuwał mówiąc „usuwamy to wszystko co nie jest białe” 🙂

Portret na białym tle – część 2 z 3

Zobacz też cykl Pomiar Światła

Oto obiecany opis sesji przeprowadzonej w warunkach partyzantki jak z drugiej wojny światowej.

Jak na rasowego partyzanta przystało co znalezione nie mogło się zmarnować: wykorzystałem zastane na miejscu prześcieradło i materac.

Sesja odbyła się w małym mieszkaniu na poddaszu. Pokój miał jakieś cztery metry długości i przechodził w wąski korytarz, co dało dodatkowe pół metra długości – w sam raz, żeby się tam ustawić. Połowę pokoju zajmowało duże, podwójne łóżko małżeńskie z wielkim materacem. Od razu wiedziałem, że będzie z niego (i z prześcieradła) znakomite tło.

Przy pomocy klienta ustawiliśmy materac pod ścianą i przykryliśmy go prześcieradłem. Tło było gotowe, ja zająłem się ustawianiem świateł, a klient sobą.

Oto jak wyglądał pokój gotowy do zjdęć. Zwróć uwagę na lampę oświetlającą tło i ustawioną tuż za fotografowanym. Lampa jest ustawiona tak, że jest zasłaniana przez portretowanego i aparat jej nie widzi.

Lampa oświetlająca tło nie prześwietlała go całkowicie, a jedynie we fragmencie otaczającym klienta. Nie przejmowałem się tym wcale, bo i tak miałem zamiar skorygować tło w Lightroomie.

O czym opowiem w następnym odcinku .

Portret na białym tle – część 1 z 3

Tak się złożyło, że ostatnio wykonałem kilka sesji portretowych na białym tle. Wszystkie zlecenia były z polecenia i miały jeden cel: zrobienie portretu do wykorzystania na blogu. Miały jeszcze jedną wspólną cechę – były wykonywane w partyzanckich warunkach.

Zanim opiszę Ci jak zrobić takie zdjęcie zwróć uwage na to, że tło dookoła naszego modela jest dokladnie biale. Nie jasne, nie bardzo jasne, ale w 100% białe (wartości RGB równe są [255, 255, 255]). Nawet visir nie jest bielszy!

Najpierw trochę teorii.

Fotografowanie na białym tle zacznij od ustawienia lamp oświetlających portretowanego i ustawienia (w trybie ręcznym) czułości i przysłony aparatu. Zazwyczaj na takich sesjach ustawiam czułość na ISO 400 i przysłona wychodzi mi w granicach f/5.6 – f/6.3, co daje wystarczającą głębię ostrości przy jednoczesnym szybkim czasie ładowania lamp błyskowych (ustawione są z reguły na nie więcej niż ¼ swojej mocy).

Na takiej sesji jako światło główne lubię użyć jednej lampy z parasolką, a żeby rozświetlić cienie po drugiej stronie klienta ustawiam białą parasolkę, która działała jak blenda odbijająca światło (tylko jedna z dwu parasolek ma zamontowaną lampę).

Teraz czas na lampę oświetlającą tło. Ponieważ jest to portret, a ja używam małych lamp błyskowych mam zwyczaj stawiania jednej lampy tuż za fotografowanym, tak żeby zasłonił ją swoim ciałem. Lampa (i model) ustawiona jest dość daleko od tła (co najmniej 2-3 metry) i w miarę równomiernie oświetla tło powodując jego wypalenie.

Moc lampy oświetlającej tło trzeba wyregulować bardzo starannie. Jeśli jej moc będzie zbyt wielka, to zobaczysz flarę, tak jak na zdjęciu poniżej.

Dla porównania zdjęcie zrobione z prawidłowym ustawieniem mocy lampy oświetlającej tło.

Jeśli moc będzie zbyt mała, to tło nie będzie wypalone, a jedynie białe (lub jasnoszare).

Mój sposób na ustawienie mocy jest taki:

  1. Nie zmieniaj ustawień aparatu. Pamiętaj, że ustawiłeś już główne światła i przysłonę na aparacie, uzyskując prawidłowe naświetlenie. Jeśli zacząłbyś manipulować przysłoną twoją pracę przy ustawianiu głównego oświetlenia szlag by trafił.
  2. Ustaw lampę na chybił-trafił. Oczywiście trochę przesadzam, bo przy odrobinie praktyki będziesz mniej więcej wiedział, jaką moc nastawić.
  3. Zrób próbną fotę. Popatrz na ekranik na aparacie.
  4. Poszukaj minimalnej mocy. Ustaw tak moc lampy, żeby tło było prześwietlone i żeby zmniejszenie mocy o oczko już tego prześwietlenia nie powodowało. Innymi słowy szukasz minimalnej mocy lampy, która wystarcza do prześwietlenia tła.
  5. Prześwietl tylko kawałek tła. Nie całe tło musi być prześwietlone. Wystarczy, że prześwietlenie będzie obejmowało całego modela. Nieprześwietlone miejsca na brzegach zdjęcia poprawimy później w programie Adobe Photoshop Lightroom.

I jeszcze jedna uwaga. Jeśli zmienisz kolejność i zaczniesz ustawianie świateł od lampy oświetlającej tło, to może się zdarzyć, że główne światło dodatkowo rozjaśni je, co znowu spowoduje flarę. Oszczędź sobie czasu i zacznij ustawianie od lamp głównych.

W następnej części opiszę praktykę, czyli jak wyglądała sesja odbyta w warunkach iście partyzanckich.

Ball Bungees

Ci Amerykanie to mają dobrze. Ledwo Strobist napisze o Ball Bungees a już tłumy lecą do WalMartu kupować. A co mamy zrobić my, Europejczycy? Przecież do najbliższego WalMartu jest ładnych parę tysięcy kilometrów.

Mamy dwa wyjścia: albo kupować za granicą i płacić bajońskie sumy za transport, podatki, cła, akcyzy i co tam jeszcze, albo możemy wsłuchać się w tkwiącego w naszym narodzie ducha Adama Słodowego i zakasać rękawy.

Jako wielki fan Mistrza Budowania Modeli Latających ze Szprychy Rowerowej i Kawałka Gumy Modelarskiej Do Nabycia w Składnicy Harcerskiej oraz dając upust wrodzonemu skąpstwu udałem się do pasmanterii. Zakupiłem kłębek gumki do majtek i trzy duże guziki i w pięć minut po powrocie do domu byłem dumnym właścicielem pachnącego nowością kompletu prawie zupełnie “oryginalnych” Ball Bungee.

Tak jak zapowiedział Strobist, te małe gumki są niezwykle przydatne. Na codzień zczepiam nimi statywy i parasolki w jeden zgrabny pakuneczek. A gdy fotografuję owijam nimi lampę i przytwierdzam do czego popadnie. Nie wiedzieć czemu ostatnio jest to głównie oparcie od krzesła.

Lampa przymocowana za pomocą Ball Bungees do krzesła

Jeszcze jedno ostrzeżenie. Ball Bangees to niezwykle zabójcza broń, szczególnie gdy odczepiając lampę niechcący puścisz guzik trzymając drugi koniec napiętej gumki w ręce.

To boli. Możesz mi wierzyć.

Ostrość nie ma znaczenia

Ostrość zdjęć nie ma znaczenia. Nawet zdjęcie zrobione z ręki na 1/10 sekundy przez rowerzystę pokonującego przejazd kolejowy może być wartościowe. To jest mój pogląd i się z nim zgadzam.

Jeśli nawet ostrość ma znaczenie, to nie tak wielkie jak w czasach odbitek. Tylko pomyśl. 99% twoich zdjęć i tak nigdy nie jest wywoływana i kończy (rozpoczyna?) swój żywot wyświetlana na mikroskopijnym ekranie komputera. Siłą rzeczy musisz takie zdjęcie zmniejszyć, a podczas zmniejszania dzieje się magia – zdjęcie w cudowny sposób wyostrza się.

Spójrz na 100% powiększenie zdjęcia z początku tego wpisu. Zgodzisz się, że daleko mu do żylety, prawda? A jednak miniaturka wygląda znacznie lepiej – jeśli nie jest ostra to na pewno jest ostrzejsza. No, powiedzmy, że akceptowalna.

Efekt wyostrzania przy zminiejszaniu nie jest oczywiście magiczny i łatwo jest go wytłumaczyć. Klika pikseli zawierających nieostre przejście krawędzi w tło jest uśrednianych do jednego. A jeden piksel na mniejszym zdjęciu jest częścią albo obiektu, albo tła, albo krawędzi, co oko odbiera jako ostre zdjęcie.

A wracając do zdjęcia. Od początku wiedziałem, że z technicznego punktu widzenia nie nadaje się do niczego. Jednak go nie skasowałem. Od razu mi się spodobało i co ważniejsze nie byłem w tym poglądzie odosobniony (cała moja rodzina mi przyklasnęła, a to już coś 😉 ).

To po prostu fajne zdjęcie i nawet jeśli nie jest ostre, to nie ma to dla mnie znaczenia. Lubię je i już.

Już słyszę uszami wyobraźni krzyk oburzenia w ustach zawodowych fotografów zajmujących się na przykład ślubami, których zdjęcia lądują wklejone do albumów:

“Co ten koleś opowiada! To jakieś bzdury!”

I wiesz co? Pewnie mają rację. Ale dla reszty z nas, pasjonatów fotografii zamęczających znajomych i rodzinę swoimi zdjęciami demonstrowanymi na ekranie laptopa ostrość nie jest krytyczna.

A już na pewno nie powinna być kryterim decydującym o skoszowaniu zdjęcia!

Jak rzutem oka wybrać naładowane akumulatory

Wyobraź sobie, że nagle podczas sesji jedna z lamp przestaje błyskać. „Akumulatory” mówisz sam do siebie i pewnym krokiem podchodzisz do swojej torby, bo wiesz, że masz w niej wiele kompletów i na pewno któryś z nich jest naładowany. Pytanie tylko który?

Wybierasz ten komplet, o którm wiesz, że go „wczoraj” ładowałeś. Wsadzasz go do lampy, ale ta nie daje znaku życia. Kątem oka dostrzegasz, że twoja klientka, i tak niezbyt pewnie czująca się w roli modelki, zaczyna podejrzliwie zerkać w Twoim kierunku.

Ręce zaczynają Ci się pocić. Wracasz do torby i wybierasz inny zestaw starając się unikać wzroku klientki. A ona patrzy na ciebie wzrokiem zdającym się mówić: „na pewno wiesz co robisz?”

Za trzecim razem lampa budzi się do życia, ale we wzroku klientki początkowy podziw graniczący z uwielbieniem dla Twojego profesjonalizmu zmienił się w odrobinę politowania zmieszanego z lekką dawką pogrady.

A może to tylko Twoja wyobraźnia?

Czuję, że gdyby taka sytuacja przytrafiła mi się na prawdę to stałoby się kilka rzeczy:

  1. Klientka/modelka wybiłaby się z „transu” pozowania i zaczęłaby robić sztuczne miny, rujnując wszystkie zdjęcia
  2. Pomyślałaby sobie, że nie panuję nad sytuacją i straciłaby do mnie zaufanie
  3. Już nigdy nie poprosiłaby mnie o zrobienie jej zdjęć
  4. Co gorsze, nie poleciłaby mnie swoim koleżankom
  5. Co jeszcze gorsze, opowiedziałaby o swoich negatywnych odczuciach swoim 250 koleżankom i jako fotograf byłbym skończony

Za wszelką cenę unikam więc szukania czegokolwiek podczas sesji, a na akumulatorki wymyśliłem swój patent – układam je we wzorki: naładowane plus-minus-plus-minus, a puste plus-plus-plus-plus. Popatrz jeszcze raz na zdjęcie na początku tego wpisu – naładowane są te białe na górze.

Niby prosty patent, a jak ułatwia i przyspiesza pracę.

Jak fotografować chropowate

Na zdjęciu poniżej pokazałem, że kartki książki nie są idealnie gładkie, ale mają swoją fakturę, są chropowate.

Zanim zdradzę Ci tajemnicę tego zdjęcia pozwól, że opowiem Ci ze szczegółami, jak je zrobiłem.

Robiąc to zdjęcie użyłem lampy błyskowej. Ustawiłem ją z lewej strony, kilka centymetrów powyżej blatu stołu, na którym leżała książka i nacisnąłem migawkę. (Widoczny na książce słoik z kremem prostował zawijające się kartki). Proste, prawda?

Oświetlenie książki na tych zdjęciach przypomina trochę zachód słońca w górach – zbocza i szczyty jeszcze są oświetlone, ale doliny tkwią już cieniu.

Podobnie jest z ‚mikrogórkami’ i ‚mikrodolinkami’ na powierzchni kartki. Włókna papieru wystające ponad kartkę są dobrze oświetlane i jednocześnie rzucają cień na miejsca położone poniżej. Ta różnica w oświetleniu sprawia, że struktura papieru jest łatwo zauważalna, a zdjęcie wydaje się trójwymiarowe.

Porównaj dwa zdjęcia tego samego banknotu oświetlonego na dwa sposoby – światłem lampy odbitym od sufitu i lampą błyskową pod małym kątem.

Światło odbite od sufitu. Światło odbite od sufitu jest rozproszone i pada prostopadle na banknot, równomiernie oświetlając wszystkie górki i dolinki. To właśnie dlatego wydaje się, że banknot jest płaski, a całemu zdjęciu jakby czegoś brakuje.

Lampa pod małym kątem. Teraz ten sam banknot oświetlony lampą błyskową ustawioną pod małym kątem w stosunku do powierzchni. Wyraźnie widać różnicę pomiędzy dobrze oświetlonymi wypukłościami i będącymi w cieniu wypukłości wklęśnięciami. Chyba nie masz wątpliwości, że powierzchnia banknotu nie jest równa?

Oto obiecana tajemnica (chociaż pewnie już się domyśliłeś 😉 ):

Fakturę powierzchni podkreślisz oświetlając ją pod niewielkim kątem.

Technika oświetlenia pod małym kątem znakomicie nadaje się nie tylko do małych przedmiotów, ale także do dużych, chropowatych powierzchni.

Do głowy natychmiast przychodzi mi piasek na plaży, skała czy mur. Jeśli chcesz oddać na fotografii ich strukturę poczekaj aż słońce ustawi się pod małym kątem. W przypadku plaży będzie to oczywiście tuż przed zachodem.

A co ze skałami i murami? Sam musisz znaleźć odpowiedź na to pytanie. 😉

Jak z monitora zrobić tło

Gdy słyszę zwrot ‚tło cyfrowe’ zaraz przychodzi mi do głowy cukierkowo mdłe zdjęcie patrzącej sobie w oczy pary nowożeńców na tle kiczowatego zachodu słońca. Jednak nie o takie tło mi tutaj chodzi.

PocketWizard na cyfrowym tle wyświetlonym na ekranie komputera

Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, żeby jako tło do Twoich zdjęć wykorzystać monitor? Zaraz opowiem Ci jak to zrobić.

Zrobienie z monitora tła nie jest skomplikowane. Po prostu wyświetl na ekranie dowolną grafikę, ustaw przed nim fotografowany przedmiot i nasiśnij spust migawki.

Oto rzeczy na które powinieneś zwrócić uwagę:

  1. Ostrość. Monitor składa się z małych pikselków i jeśli nastawisz ostrość na tło, to będą one widoczne. Ustaw ostrość na obiekt fotografowany i użyj jak najmnieszej przysłony, żeby tło było rozmyte.
  2. Odbicia. Przy oświetlaniu uważaj na odbicia od monitora. Niektóre monitory mają warstwy przeciwodblaskowe, ale nie są one wystarczająco skuteczne. Możesz wykorzystać dwie skuteczne techniki: albo osłoń ekran przed światłem padającym bezpośrednio z lampy (pomiędzy monitor i lampę wstaw na przykład kawałek czarnego kartonu) albo ustaw światło tak, żeby nie odbijało się od monitora (z boku, z góry).
  3. Równomierne oświetlenie. Jasność oświetlenia musi być porównywalna z jasnością monitora, bo inaczej trudno będzie o dobre naświetlenie. Jeśli trudno jest Ci zmienić jasność oświetlenia przedmiotu to zawsze możesz zmienić jasność monitora.
  4. Wysokie ISO i długi czas naświetlania. Jasność monitora nie jest zbyt duża. Użyj jak największego ISO i/lub długiego czasu naświetlania.
  5. Zoom. Monitory nie są zbyt duże, więc żeby wykorzystać ich powierzchnię użyj długiej ogniskowej. Długie ogniskowe spowodują, że po pierwsze będziesz mógł fotografować większe przedmioty (efekt kompresji perspektywy), a po drugie grafika na ekranie będzie bardziej rozmyta.
  6. Czas naświetlania . Monitory LCD świecą światłem ciągłym więc czas naświetlania może być dowolny, ale jeśli masz jeszcze monitor CRT to prawdopodobnie czas naświetlania będzie musiał być długi, rzędu 1/30 sekundy. Długi czas naświetlania ważny jest też przy telewizorach plazmowych.
  7. Małe przedmioty. Im większy monitor tym większy może być fotografowany obiekt, więc ta metoda nada się tylko do niewielkich przedmiotów. No chyba że masz w domu 120 calowy telewizor HD 🙂
  8. Abstrakcyjne tła. W fotografowaniu przedmiotów najlepiej sprawdzają się ciemne tła, gradienty lub abstrakcyjne wzory. Nie polecam zachodu słońca na polanie pełnej jeleni. Chociaż z drugiej strony… 😉
  9. Mała rozdzielczość. Tło nie musi być dużej rozdzielczości – i tak będzie na zdjęciu rozmyte. Rozdzielczość rzędu 100×100 pikseli przy tłach abstrakcyjnych może w zupełności wystarczyć. Ważne, żeby obrazek wyświetlić na całym monitorze.
  10. Photoshop nie jest niezbędny. Do namalowania tła wystarczy bardzo prymitywne oprogramowanie. Tło do zdjęcia na początku tego wpisu zrobiłem przy pomocy Painta.
  11. Biało-czarne tło uniwersalne. Nie musisz mieć abstrakcyjnych teł w wielu kolorach, wystarczy jeden ciekawy biało-czarny wzór. Jego kolor możesz zmienić używając trochę bardziej niż Paint zaawansowanego oprogramowania (Photoshop, GIMP, Lightroom, …).