Jak zrobić portret przy pomocy jednej lampy błyskowej i betonowej ściany

Do zrobienia tego portretu użyłem: Hacer (tak ma na imię ta przesympatyczna dziewczyna ;), jednej lampy Nikon SB-26 z parasolką, betonowej ściany i leciwego aparatu Canon 20D.

Hacer 1

Robiąc to zdjęcie chciałem osiągnąć dwa cele. Po pierwsze chciałem szybko ustawić światło, a po drugie chciałem zrobić portret na w miarę jednolitym, szarym tle. Ostatnio takie tła mi się podobają 🙂

Pośpiech wynikał z tego, że weszliśmy do naszego ‚studia’ (dużej stołówki uniwersyteckiej) razem z modelką i żeby nam się nie zanudziła trzeba było zacząć od szybkiego w ustawieniu, a więc prostego oświetlenia.

Nie ma chyba nic prostrzego niż jedna parasolka ustawiona na wprost fotografowanego. Chciałem, żeby światło było miękkie, więc parasolka wylądowała bardzo blisko Hacer, na oko około 1 metr przed jej twarzą. Ja z aparatem znalazłem się za parasolką, z jej prawej strony.

_MG_8968

Popatrz na odbicie parasolki w oczach Hacer, a od razu będziesz wiedział, gdzie stała parasolka.

Szare tło ma w sobie coś fajnego. Nie wiem dokładnie co, ale bardzo mi się podoba. Może dlatego, że jest właśnie szare, a przez to kontrastowe do wszelkiego koloru?

Za tło do tego zdjęcia posłużyła betonowa ściana. Miałem z nią dwa wyzwania. Po pierwsze była chropowata, a w zamyśle miała być jednolicie szara, a po drugie bardzo jasna, a ja potrzebowałem ciemnej.

Z chropowatością bardzo łatwo poradziłem sobie stosując małą przysłonę i stosunkowo dużą ogniskową przez co ściana na zdjęciu została rozmyta.

Trudniej było z jasnością ściany. Na stołówce było dość jasno za sprawą przeogromnych okien.

Na światło zastane zawsze działa zmniejszenie czasu naświetlania. Im krótszy czas tym mniej światła dostaje się do sensora. Przy 1/250 sekundy (najkrótszy czas, przy którym mój Canon 20D synchronizuje się z lampami błyskowymi) ściana była prawie całkowicie czarna. Great success! jakby powiedział Borat.

Jednak zaraz po włączeniu lampy jej światło znowu rozświetliło beton, co zniweczyło moje wysiłki z ustawianiem czasu.

Jedyna rada to zwiększyć odległość źródła światła od ściany. Im dalej jest źródło światła, tym światło jest słabsze.

(No może to nie jedyna rada, ale za to skuteczna. )

Napierw odstawiłem od ściany parasolkę, a potem stół, na którym siedziała Hacer. Nawet nie za bardzo protestowała 😉

Oświetlenie było gotowe. Kilkanaście ujęć później byłem bardzo zadowolony z efektów mojej pracy. Hacer też się sobie podobała na małym ekraniku leciwego Canona. Wyglądała zjawiskowo na tle ciemnoszarego tła, które w rzeczywistości było jasnoszarą masą betonową.

Dopiero w domu, po zgraniu fotek na komputer doszło do mnie, że znowu dałem się nabrać małemu ekranikowi aparatu, który pokazuje wszystko w ciemniejszych odcieniach. Na monitorze komputera ściana nie była już tak ciemna i przez to tak efektowna jak na LCD aparatu.

No cóż. Następnym razem na pewno będę pamiętał o tendencjach ściemniających ekranika 🙂